Jaka pogoda, taki miesiąc

Zbyt wiele w tym miesiącu nie napisałam…a to wszystko wina pogody! Styczeń mieliśmy śliczny, prawie wiosna, wszystko kwitło. Luty okazał się w 100% barowy. No to jak można było nie skorzystać z okazji?? Poza tym tradycja, to tradycja. Dlatego też ten miesiąc był celebrowany w angielskich pubach.

deszczowy Londyn

Zdziwiło mnie tu parę rzeczy. Przede wszystkim godziny otwarcia. 23, max północ.  I nie ma, że jeszcze siedzisz i chcesz się napić i kulturalnie z kimś pogadać. Zamykamy i do widzenia. Jedyną opcją są kluby, które są otwarte do 2-3, ale przecież tam na spokojnie nie posiedzisz i nie pogadasz.

Kolejna sprawa to troszkę inny sposób picia piwa. Tak bardziej na stojąco. Są tu stoliki i krzesła, ale zazwyczaj pozajmowane przez tych, co przyszli jeszcze coś przekąsić. Tu się rozmawia, baluje i pije na stojąco, przynajmniej ma się większą szansę poznania nowych ludzi🙂

Dojazd do domu. Jeśli idziemy do pubu , który znajduje się w sąsiedztwie- no problem. Chcesz iść na piwo do centrum bądź miejsca oddalonego od Twojego miejsca zamieszkania?? Licz się z tym, że under i overground pracują do północy, ewentualnie do 1. Czyli tak jak puby. Polityka jest prosta. Wypijasz ostatnie piwo i jedziesz do domu. Spokojnie, spokojnie. Są jeszcze nocne autobusy… no i taxówki.

Tutaj wyskoczenie do pubu to nie tylko okazja by porozmawiać ze znajomym przy kuflu piwa, ale przede wszystkim by miło spędzić czas.  Atmosfera jest bardzo ważna i wchodząc do pubu od razu czujesz się jego częścią.

Jakoś nie miałam okazji, ani tym bardziej ochoty iść do pubu z aparatem, dlatego zdjęcia z pubu po raz pierwszy  wstawiam nie swoje. Nie jest to jednak dobra opcja i już się  z tym czuje źle, dlatego za niedługo będzie zamiana fotek. Specjalnie w ramach” dziennikarskiej” pasji pójdę do knajpy tylko w celu zrobienia zdjęć. Czego się nie robi dla bloga😛

Esti

Single Post Navigation

2 thoughts on “Jaka pogoda, taki miesiąc

  1. Zgodzę się, przed północą juz mi wręczali platikowa szklaneczke zebym skonsumował resztę podrodze.

  2. maggot on said:

    No ja właśnie nie lubię angielskich barów. Zwłaszcza tych polecanych przez oryginalnych Brytyjczyków. Dla nich wyjście do baru to coś zupełnie innego niż dla nas. Koncert rockowe? Gdzie na Robie Zombim albo MSI ludzie po prostu kurwa stoją a są do tego wystrojeni tak, mają tak dobrą stylówę, że myślisz „no… będzie rozpierdol”. A-ha. Banda cipek co się tylko ubrać potrafi. A powrót taksówką… ja mieszkam w takiej odległości od centrum, że na piechote szybciej. Muszę znaleźc te słynne angielskie rave’y, chociaż boję się, że teraz to już tylko legenda. Dzisiejsze pokolenie, ktore ma te 16-17 lat jest wydelikacone, pstrykniesz mu w nos i krew poleci, więc co tu mówić o dzikich imprezach z extasy pod miastem. Chyba zbyt hardcore’owe dla nich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: