Archiwum z Luty, 2013

Jaka pogoda, taki miesiąc

Zbyt wiele w tym miesiącu nie napisałam…a to wszystko wina pogody! Styczeń mieliśmy śliczny, prawie wiosna, wszystko kwitło. Luty okazał się w 100% barowy. No to jak można było nie skorzystać z okazji?? Poza tym tradycja, to tradycja. Dlatego też ten miesiąc był celebrowany w angielskich pubach.

deszczowy Londyn

Zdziwiło mnie tu parę rzeczy. Przede wszystkim godziny otwarcia. 23, max północ.  I nie ma, że jeszcze siedzisz i chcesz się napić i kulturalnie z kimś pogadać. Zamykamy i do widzenia. Jedyną opcją są kluby, które są otwarte do 2-3, ale przecież tam na spokojnie nie posiedzisz i nie pogadasz.

Kolejna sprawa to troszkę inny sposób picia piwa. Tak bardziej na stojąco. Są tu stoliki i krzesła, ale zazwyczaj pozajmowane przez tych, co przyszli jeszcze coś przekąsić. Tu się rozmawia, baluje i pije na stojąco, przynajmniej ma się większą szansę poznania nowych ludzi :)

Dojazd do domu. Jeśli idziemy do pubu , który znajduje się w sąsiedztwie- no problem. Chcesz iść na piwo do centrum bądź miejsca oddalonego od Twojego miejsca zamieszkania?? Licz się z tym, że under i overground pracują do północy, ewentualnie do 1. Czyli tak jak puby. Polityka jest prosta. Wypijasz ostatnie piwo i jedziesz do domu. Spokojnie, spokojnie. Są jeszcze nocne autobusy… no i taxówki.

Tutaj wyskoczenie do pubu to nie tylko okazja by porozmawiać ze znajomym przy kuflu piwa, ale przede wszystkim by miło spędzić czas.  Atmosfera jest bardzo ważna i wchodząc do pubu od razu czujesz się jego częścią.

Jakoś nie miałam okazji, ani tym bardziej ochoty iść do pubu z aparatem, dlatego zdjęcia z pubu po raz pierwszy  wstawiam nie swoje. Nie jest to jednak dobra opcja i już się  z tym czuje źle, dlatego za niedługo będzie zamiana fotek. Specjalnie w ramach” dziennikarskiej” pasji pójdę do knajpy tylko w celu zrobienia zdjęć. Czego się nie robi dla bloga :P

Esti

QR Code

QR code Esti w Londynie

Po wczorajszym spacerze zaczęłam się zastanawiać dlaczego w okół tyle tych kodów. Są dosłownie wszędzie. W sklepach, na plakatach, w gazetach, muzeach, knajpach czy autobusach.

CO TO??

QR = Quick Response. Kod, dzięki któremu dowiemy się więcej bądź zyskamy zniżki. Całkiem fajna opcja.

JAK TO SIĘ UŻYWA?

Wystarczy zeskanować kod swoim telefonem. Różne miejsca, różne rzeczy zeskanujemy. W muzeach po zeskanowaniu kodu dowiemy się więcej o danych dziełach, w niektórych restauracjach zeskanujemy sobie menu, a na niektórych plakatach możemy zeskanować mapy.

Jest to nie tylko dobra zabawa, co i reklama. Uważam jednak, że potrzebna. Warto też wiedzieć co i jak zeskanować by jak najszybciej uzyskać odpowiedź na nurtujące nas pytania :)

GDZIE MOŻEMY POBRAĆ APLIKACJĘ??

W Android Market bądź App Store. Jest pełno różnych darmowych aplikacji. Wystarczy poszukać  (nie mogę tu przecież reklamować konkretnych aplikacji)

Warto jednak również pamiętać, że zawsze są dwie strony medalu. Skanujcie z potwierdzonych źródeł bądź znanych marek, by nie paść ofiarą hakerów.

No to do dzieła i have fun!

Esti

Łatwiejsze życie??

Po dosyć burzliwych rozmowach zaczęłam się zastanawiać nad tym tematem. Gdzie się łatwiej żyje? Zarabiając pieniądze na emigracji w Londynie czy wśród rodziny i znajomych,ale w Polsce?

Pierwszy aspekt to nie tyle pieniądze, co poziom życia. Załóżmy, że w tych dwóch krajach zarabiamy tyle samo. Gdzie jest lepszy poziom? Gdzie wydajemy więcej? Na co przeznaczamy naszą wypłatę?  Czy w Polsce zarabiając najniższa krajową wystarczy nam na opłacenie wszystkich rachunków, jedzenia i comiesięcznych innych wydatków? A gdzie kasa na imprezy, ubrania, kosmetyki,podróże,hobby czy prezenty? W Londynie mimo najniższej krajowej można się utrzymać , opłacić rachunki i jeszcze zostają ci pieniądze na wyskoczenie do pubu bądź na lunch ze znajomymi. Jedzenie, ubrania, obiady w knajpach–> wszystko tutaj jest w takiej cenie, by każdego było na to stać.  Nie porównuję tu 5* restauracji, ale takie normalne knajpki w których człowiek dobrze się czuje, jest w miłym otoczeniu i jeszcze zje coś pysznego. Tak samo można tu porównać ceny biletów do kina bądź zajęć fitnessu. Niestety większość przemawia na korzyść życia w Londynie.

mojawyspa.co.uk

economist

Drugi aspekt to samotność. Nie musimy się w ogóle nad tym zastanawiać, jeśli mamy tu swoją rodzinę, bądź najważniejszych dla nas ludzi, jednak wielu, których tu spotykam, uskarża się na samotność.  Przyjeżdżają tu z różnych stron świata w celu zarobku,ale zostawiają wszystkich swoich bliskich w rodzinnych domach. Czy ma to sens?? Jeśli decydujemy się przyjechać tu tylko po to,by zdobyć doświadczenie w jakieś branży bądź pieniądze na jakiś określony cel,to TAK. Przyjeżdżamy, robimy, co mam robić i wracamy. Jeśli jednak przyjeżdżamy tu, bo nie mamy co ze sobą zrobić w swoim kraju, a jednak jesteśmy tu bardzo samotni i nieszczęśliwi, to ja się zastanawiam po co to wszystko. Mamy jedno życie, po co je tracić na całodniowym spędzaniu go w pracy, wracając do pustego mieszkania i tak w kółko? W Londynie żyje się szybko. Jeśli wskoczymy w ten nurt i dobrze nam się płynie, poznajemy ludzi, którzy tak samo jak my, odnajdują się w tym świecie. Natomiast jeśli ciągle się topimy,albo brakuje nam tchu, zastanówmy się na chwilkę czego oczekujemy od życia i co byśmy chcieli osiągnąć.

www.demotywatory.pl

Zastanówcie się, który aspekt życia jest dla Was ważniejszy. Najlepszym rozwiązaniem jest przyjechać do Londynu z całą swoją rodziną i przyjaciółmi, ale przecież to niemożliwe :) Londyn, a przede wszystkim emigracja, jest dla silnych ludzi. Wiedzących czego chcą i osiągających swoje cele. Nie piszę to wszystko po to by Was zniechęcić, ale byście się zastanowili. Za dużo ludzi w okół popada w depresje, bo cierpi na samotność, a boi się wrócić.

Esti

Chiński rok wodnego węża 2013

Esti w Londynie

Najważniejsze święto w chińskim kalendarzu. Bardzo smaczne i kolorowe. Od Trafalgar Square aż do China Town unosi się zapach chrupiącej kaczki, smażonych sajgonek, gotowanych pierożków czy aromatycznej herbaty. Nie jest to jednak święto oparte tylko na jedzeniu (choć dla mnie, wielkiej fanki tej kuchni, z tym się kojarzy).

Chiński nowy rok w Londynie

Londyn

Tegoroczne obchody rozpoczęły się paradą wijącego smoka. Pogoda przeokropna. Na zmianę deszcz i śnieg, czyli niezbyt zachęcający klimat do ruszenia się z domu. Z racji pogody nam również nie chciało się uczestniczyć w całej paradzie, dlatego parę zdjęć mamy od naszej znajomej, Pani Ani :)

Esti w Londynie

Trafalgar

china town

Po korowodzie nadszedł czas na koncerty, a później pokaz fajerwerków. Całe święto jest jednak bardzo rodzinne i żmudne w przygotowaniach. Cały dzień się gotuje , parę dni sprząta, wypędza stare złe duchy, oczyszcza umysł i ciało, kupuje prezenty dla znajomych i bliskich. Coś a’la nasze święta Bożego Narodzenia.

Rok węza

Rok węża 2013

Rok węża

Co do  chińskich znaków zodiaków, to jest ich 12. Powtarzają się cyklicznie. Dodatkowo wyróżnia się 5 żywiołów.

    • Szczur (albo Mysz)
    • Bawół (albo Krowa)
    • Tygrys
    • Królik
    • Smok
    • Wąż
    • Koń
    • Owca (albo Koza, ewentualnie Kozica)
    • Małpa
    • Kogut
    • Pies
    • Świnia (albo Dzik)

Zresztą po więcej informacji odsyłam tu http://www.swiathoroskopow.pl/horoskop-chinski/

Esti w Londynie

Chiński rok

Chińśki rok w Londynie

Esti

Big Ben, London Eye i inne symbole Londynu

Wszystkie drogi prowadzą do… centrum. W Londynie jakiś tydzień temu zaczęła się wiosna, więc pogoda idealna do zwiedzania i upamiętniania wszystkiego na zdjęciach. Zaczęliśmy spacer od strony London Eye, idąc wzdłuż  Tamizy, w kierunku UK Parliament i Big Bena, aż  doszliśmy do The Household Cavalry Museum.

1) LONDON EYE

http://www.londoneye.com/ Tu można zamawiać bilety (najbardziej opłaca się połączyć atrakcje, np. muzeum Madame Tussauds i London Eye, albo London Eye i SEA life London Aquarium, ale to już do wyboru, do koloru, co kto lubi) . Teraz możemy przejechać się tym klimatyzowanym wagonikiem codziennie od 10-21:30.

Dodatkowym bonusikiem jest np. wzięcie ślubu w wynajętej kapsule i złożenie sobie przysięgi małżeńskiej  135metrów nad miastem  za niecałe 3000funtów :)

Esti w Londynie

Esti w Londynie

2) UK PARLIAMENT & BIG BEN

Już ponad 500lat pałac Westminsterski jest siedzibą dwóch izb parlamentu (Gmin i Lordów). Jest to neogotycki gmach, w którym m.in przechowywane są akta, jakie Parlament uchwalił od 1497r (jest ich ponad 1,5miliona) . Nie będę się rozpisywać o historii tego miejsca. Polecam się tam po prostu wybrać.

Esti w Londynie

Esti w Londynie

Co do Big Bena, to oczywiście większość z Was wie, że to nie nazwa tego zegara, ale 14tonowego  dzwonu bojącego godziny w 106metrowej wieży :) Większość wiedziała, c’nie? :)

Esti w Londynie

3) The Household Cavalry Museum

„Koń jaki jest, każdy widzi.” Niby tak, ale jednak są ludzie, którzy się szturchają i przepychają tylko po to by tego konika zobaczyć. A ten, ma już ich wszystkich serdecznie dość.

Esti w Londynie

Zaraz za tymi panem jest wejście do Muzeum. http://www.householdcavalrymuseum.co.uk/

Esti w Londynie

Na koniec klasyczne już wiśniówki na torcie, czyli cała reszta zdjęć.

Esti w Londynie

Esti w Londynie

Esti w Londynie

Typowa pocztówka z Londynu. Big Ben, budka telefoniczna i … Esti? :)

Esti w Londynie

Na koniec brakuje tylko czerwonego dwupoziomowego  autobusu, ale za to odkryliśmy lepszy skarb :)

Londyński Necrobus

Esti w Londynie

PS. Nie wiem czemu wszystkie zdjęcia mej skromnej osoby są czarno białe. Czy to jakaś aluzja, panie fotografie?! :)

 

Esti

Post Navigation

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.